Wiatr zmian na cmentarzu Obrońców Lwowa - skutki huraganu

11-03-2019

To nie umowy międzynarodowe, ani "dobre" chęci częstych śmiałków. Dopóki wszyscy przejmują się północnym huraganem, a ja nie ukrywam - oderwaną blachą z dachu, natura upomina się o swoje.

Dopóki we Lwowie likwidowane są skutki mocnego wiatru i huraganu, na cmentarzu Obrońców Lwowa rozleciało się jedno z pudeł. Więzienie dla lwa prysło. Symbol miasta Semper Fidelis znowu wolny.

Nie wiadomo tylko jak na długo. Które miejsce w ramach naprawy szkód zajmie w mieście jego symbol. Na razie oswobodzone naturą oko lwa patrzy na swoje miasto równie groźnie, jak opętała go wichura. Zimny północny wiatr uwolnił jednego, tego z terenu ostatniej odsiadki w instytucie geotechnicznym.

Jeszcze wczoraj mieszkańcy Lwowa publikowali informacje o przelatujących przed oknami gałęziach drzew, blachach i dachówkach. Obok Ossolineum wyrwało choinkę z korzeniami. Z mego podwórka różnego rodzaju sadzonki, a spod okna drabinę.

To wszystko nic w odniesieniu do cmentarza naszych Obrońców. Ani lew, ani człowiek nie potrafił tyle, co matka natura. Parę mocniejszych powiewów i pudła nie ma. Poszło jak zapałki z paczki.

Może ten wiatr zatrzyma się we Lwowie na dłużej? Czasem groźny, a czasem pomocny. Albo po prostu przyroda wie co robi. I ciężko jest jej najbardziej okrutnemu przeciwnikowi, którym jest człowiek, się przeciwstawić.

Cóż, miejmy nadzieję na wiatr dobrych zmian. Wg mnie, niech wieje, najlepiej w okolicy cmentarza Obrońców Lwowa.