"Wczorajszy" problem - brak dostępu do kolejnego kościoła we Lwowie

30-11-2018

"Pragniemy poinformować, że od dziś nie mamy dostępu do kościoła Matki Bożej Gromnicznej, dlatego nie możemy sprawować tam Mszy świętych. O sprawie zostali powiadomieni biskupi. Na bieżąco będziemy podawać nowe informacje. Prosimy o modlitwę".

Taki komunikat obiegł media społecznościowe parę dni temu. Kolejny "wczorajszy" problem we Lwowie. 

Na jednym z pagórków lwowskich, w cieniu drzew i z dala od miejskiego gwaru znajduje się XVII - wieczny zabytek - kościół Matki Bożej Gromnicznej. Sprawowano tam ostatnią wieczorową niedzielną mszę we Lwowie. O 20.30 mało ludzi przychodziło na mszę i był to moment kardynalnie odróżniający się do wszystkich niedzielnych mszy w innych kościołach we Lwowie.

Tu nikt nie zaglądał na człowieka w oczekiwaniu "po-mszalnej" pogadanki, nikt nie zaczepiał drugiego, że "może kawa po mszy św.?", żadna starsza pani nie patrzyła szeroko otwartymi oczyma na ubranie młodych ani też nikt "nie wiercił dziurę" wzrokiem w siedzącemu obok człowiekowi.

Czemu kolejny "wczorajszy" problem?

W kościele MB Gromnicznej mszę sprawowali księża rzymskokatoliccy i grekokatoliccy. Na zmianę. Wg wcześniejszych ustaleń, księża grekokatoliccy po otrzymaniu w posiadanie kościoła wraz z klasztorem św. Kazimierza, który mieści się 100 m obok na tym samym wzgórzu, mieli przekazać rzymokatolikom kościół MB Gromnicznej.

Co się później stało?

  1. Grekokatolicy otrzymali w posiadanie kościół św. Kazimierza wraz z klasztorem (zamieniono go obecnie na cerkiew)
  2. Po otrzymaniu drugiego kościoła (100 m dalej, większego, z klasztorem, parkiem oraz przylegającym terytorium) grekokatolicy nie opuścili kościoła MB Gromnicznej
  3. Msze święte wciąż sprawowano na zmianę z księżmi rzymskokatolickimi
  4. Grekokatolicy zamknęli kościół MB Gromnicznej przed o. dominikanami, sprawującymi tam posługę

Wniosek?

Raczej bez wniosków. Nie wspominając, że jeszcze parędziesiąt lat temu, abo i mniej, widoczne były zniszczone wnętrza kościelne - freski i malowidła. Można było tego dotknąć, przechodząc przez próg dawnej zakrystii, nawy, czy wchodząc obecnie zamurowanym bocznym wejściem. 

Co teraz tam widnieje?

Nic. Współczesna renowacja pełną parą. Raczej "Śnieżką". Którą zamalowano wszystkie ściany oraz sklepienia. Tak po prostu. Lub banalnie - tak prościej. Zniszczyć, zamalować i przepędzić innych. Tylko kościół tworzą ludzie. Nie mury, nie księża, a właśnie ludzie! 

Po II wojnie światowej kościół zamknięto, a w 1979 w zespole kościelno-klasztornym umieszczono Wojewódzki Urząd Jakości, Metrologii i Standaryzacji. W latach 90. XX w. piękny zabytek, budowany przez królewskich architektów i rzeźbiarzy, ostatecznie popadł w ruinę.  

Wychodząc z kościoła czy też wchodząc do niego, wierni różnych obrządków mijali się. Uśmiechali się do siebie, czasem rozmawiali. Nie było nieprzyjaźni między ludźmi. A kościół tworzą ludzie. Nie hierarchowie, nie mury świątyni, nie osoby postawione na konkretnych stanowiskach. 

Mityczne podziały czy wyimaginowane problemy bywają w kręgach wyższych, tam gdzie nie liczą się ludzie. Sami wysoko siedzący zwierzchnicy nie utworzą kościoła.