Światełko pamięci dla polskich cmentarzy we Lwowie

1. listopada we Lwowie, jak co roku, odbyła się akcja „Światełko pamięci dla cmentarza Łyczakowskiego”, a w dniu 2. listopada w Dzień Zaduszny taka sama akcja miała miejsce na cmentarzu Janowskim – drugiej wg wielkości polskiej nekropolii we Lwowie, która niestety miała mniej szczęścia aby pozostać w stanie swojej pierwotnej świetności.

W dniu 1. listopada Polacy licznie zebrali się na cmentarzu Łyczakowskim. W tym roku organizowano tam ok. 20 stanowisk ze zniczami, na każde przypadało ponad 1 tys. zniczy. Przedstawiciele polskich organizacji ze Lwowa, Polacy, a także wszyscy chętni wzięli udział w akcji, która jest organizowana po to, aby tak jak w tytule – zapalić światełko pamięci tym, do których już nikt nie przychodzi, których groby są zarośnięte krzakami, nieposprzątane lub zaniedbane. My, jako Polacy, powinniśmy pamiętać o tych ludziach, gdyż każdy z nich zrobił swój wkład w historię miasta, w którym mamy szczęście mieszkać.

Ozywiście, znicze zapłonęły też na cmentarzu Obrońców Lwowa, gdzie odbyła się msza św. i wspólna modlitwa za zmarłych.

Polacy we Lwowie podobnie spędzają dzień 2. listopada, gdyż udają się na cmentarz Janowski, gdzie też zapalają znicze. Co prawda o wiele mniej, dlatego, że w tym roku na cmentarzu Janowskim zapłonęło ok. 8 tys. zniczy.  Lecz aby zapalić znicz na polskich grobach, trzeba się ich „naszukać”. Trzeba poniekąd wąską alejką poprzez krzaki przebić się do zwalonych drewnianych krzyży, trzeba na nowo odkryć poniszczone mogiły.

Cmentarz Janowski był celowo niszczony w latach 70. ub. wieku, ale nie wymazano go z naszej pamięci. Tam też spoczywają nasi Obrońcy, takie same dzieci jak na Łyczakowie. Niektórzy brzydko mówią, że był to „cmentarz dla biednych”, ale jest to po prostu inna epoka i zapanowała inna moda także w rzeźbie cmentarnej, a spoczywają tam tak samo zacni ludzie, jak na cmentarzu Łyczakowskim.