Mrowie ludzi u św. Antoniego i garstka kombinujących po swojemu

14-06-2019

13. czerwca w dniu odpustu św. Antoniego we Lwowie słońce paliło niemiłosiernie. Kobiety z liliami na sprzedaż stały wokół kościoła, jak również na pobliskich skrzyżowaniach ulicy Łyczakowskiej. Dopóki procesja szła ulicami dookoła sanktuarium, niezadowoleni kierowcy samochodów skierowali do Ratusza oficjalną petycję dot. zakazu prowadzenia religijnych procesji i w związku z powyższym, tamowania ruchu na ulicach. Zebrali 513 podpisów z 500 potrzebnych do rozpatrzenia przez radnych. "Życzliwi" ludzie powołali się w petycji na Konstytucję Ukrainy i problemy związane z transportem we Lwowie. 

Na odpust św. Antoniego przybył Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie Rafał Wolski, żona prezydenta miasta Lwowa Kateryna Sadowa, mszę sprawował abp metropolita lwowski Mieczysław Mokrzycki, przybyła kilkutysięczna rzesza wiernych różnych obrządków. 

"Cieszymy się bardzo ze Święta - pogoda dopisuje, ludzie otrzymują wiele łask Bożych" - mówi ks. Stanisław Pękala i kontynuuje - "Jesteśmy właśnie koło tego budynku, który kiedyś był naszym klasztorem i budynkiem parafialnym, który służył wiernym. Dziś mamy święto, cieszymy się z tego. Myślę, że wiele osób ma okazję zobaczyć nasze potrzeby, potrzeby wielkie duszpasterskie, że wokół kościoła gromadzą się ludzie i ile jest ludzi.

To nie są tylko nasze pretensje, że chcemy uzyskać jakiś majątek lwowski miejski. Po prostu jest taka potrzeba. Jak na razie, to mamy problem nawet z prostym ugoszczeniem gości, którzy do nas przyjeżdżają. Tak jak dzisiaj mamy święto, a najczęściej musimy się spotykać na podwórzu przed kościołem".

Ile ludzi gromadzi się na odpuście św. Antoniego we Lwowie?

"Oj tego nikt nie liczył, ale tak statystycznie można powiedzieć, że od 5. do 7. tysięcy ludzi gromadzi się na jednej mszy świętej. Mamy dwie uroczyste msze święte, myślę, że w ciągu dnia przewija się przez sanktuarium od 10. do 12. tysięcy osób".

Z kolei ks. Piotr Franków z Maćkowiec, przemierzający z obwodu chmielnickiego 220 km drogi aby 13. czerwca być we Lwowie, mówi, że "odpust św. Antoniego jest wielkim przeżyciem dla ludzi z Maćkowiec, bardzo pozytywnym przeżyciem, bo później wiele czasu jeszcze wspominają".

Czy są w Maćkowcach podobne problemy jak we Lwowie, np. jak z nieoddanym Domem Parafialnym ojców Franciszkanów?

"Podole nie ma takich problemów. Diecezja Kamieniecko - Podolska jest najbardziej prężną katolicką diecezją na Ukrainie. Właśnie w Maćkowcach (obwód  chmielnicki)  kiedyś kapliczka, została zburzona w czasach komunistycznych, ale ludzie w 90-tych latach sami ją odbudowali."

Zdziwienie księży, którzy po raz pierwszy byli na odpuście św. Antoniego było dosyć radosne. Ks. Michał Staszak posługujący obecnie w Bołszowcach, stwierdził, że na pielgrzymce, jedna z których nie za długo wychodzi ze Lwowa do sanktuarium w właśnie Bołszowcach, "można się spodziewać wszystkiego", zaś o odpuście św. Antoniego mówił tak:

"Jestem bardzo mile zaskoczony, że nie tylko rzymscy katolicy, ale i grekokatolicy i prawosławni też przychodzą 13. czerwca do kościoła. Pierwszy raz jestem no i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony".

Następnie proboszcz parafii św. Antoniego ksiądz Paweł Odój,  jest przekonany, że to św. Antoni poprzez swą popularność i cuda gromadzi tyle ludzi wokół siebie, a Franciszkanie mają swój wkład w rozwój miasta Lwowa:

"Franciszkanie we Lwowie są od dawna. Bardzo dobrze się tu czujemy i jesteśmy zżyci z tym miastem. Działamy tu, mamy też nawet kilku biskupów. Aktualnie  ks. Edward Kawa - Franciszkanin, jest biskupem pomocniczym i najmłodszym biskupem na świecie. Franciszkanie mają dosyć duże tradycje i można powiedzieć, że zaznaczyli swoje miejsce we Lwowie, poprzez stałą obecność w historii tego miasta".

Pomimo pięknego dnia odpustowego, mamy jeden smutek, właśnie patrzymy na niego - to jest niezwrócony Dm Parafialny.

"Właśnie, dokładnie na niego patrzymy. Kiedyś piękny klasztor, dzisiaj trzeba przyznać - popada w ruinę. Ale nie jest naszą własnością. Mimo oczekiwania, to już jest 27 lat jak czekamy na zwrot naszego Budynku Parafialnego w którym mieści się aktualnie szkoła muzyczna. No niestety, na razie musimy uzbroić się w cierpliwość. Chociaż muszę powiedzieć, że naprawdę nadzieje mamy wielkie i nie padamy na duchu".

Nadzieje nas nie opuszczają, dlatego jeszcze o tym mówimy. Co jeszcze możemy zrobić aby zadośćuczynić to, co jest niesprawiedliwością w stosunku nie tylko do księży Franciszkanów, ale do wszystkich wiernych, którzy tu przychodzą?

"Co jeszcze możemy zrobić? Naprawdę nie mam pojęcia, bo oficjalne drogi - sądowe i in. są za nami. Wydaje mi się, że nie zostaliśmy sprawiedliwie potraktowani, jeśli chodzi o drogę sądowniczą. Staramy się, żeby stosunek Franciszkanów naszej parafii był przyjazny. Jesteśmy otwarci naprawdę na wszystkich, duszpasterstwo prowadzimy elastyczne, każdy może czuć się dobrze w naszym kościele - i Polacy, i Ukraińcy i ktokolwiek inny.

Nie czynimy podziałów między ludźmi, staramy się posługiwać w życiu hasłem nam przyświecającym "Pokój i Dobro". Niesiemy pokój i radość wszystkim, niezależnie od tego, jakiej są narodowości. Staramy się nie wchodzić w jakieś niepotrzebne konflikty, ale mimo to, spotykamy się z niezrozumieniem, niesprawiedliwością. Jest to dla nas dosyć przykre. 

Muszę z przykrością stwierdzić, że nie jest lekko. Od prawie trzech miesięcy staram się osobiście, razem z naszym delegatem prowincjała na Ukrainę - ks. Stanisławem Kawą o audiencję w Ratuszu. Staramy się dostać na spotkanie z prezydentem miasta.

Nie wiem co się dzieje, w każdym bądź razie zawsze dzień przed wyznaczonym spotkaniem, otrzymujemy telefon który mówi, że nie jest możliwe nasze spotkanie, chociaż jesteśmy zgłoszeni. To zgłoszenie zostało przyjęte, jesteśmy tam zarejestrowani. Nie udało nam się niestety zobaczyć prezydenta Sadowego".

Tu zostaje tylko dodać, że mamy nadzieję, że nie tylko wkrótce uda się spotkać z prezydentem miasta w Ratuszu, a także stanie się to, co musi, dlatego, że to co nie swoje trzeba zwracać. A o potrzebach miejsca spotkań świadczy ilość ludzi, pragnących przyjść do św. Antoniego.