Niezależni albo obiektywni dziennikarze? O tym z Ewą Godlewską

26-02-2019

Głos z przeszłości, pamiętam go jeszcze z dzieciństwa - Ewa Godlewska z Panoramy.

Dzień dobry, bardzo mi miło.

Teraz obecnie już nie jako dziennikarz, a jako zwykły człowiek, dlatego, że życie dziennikarza i człowieka - różni się.

To prawda, trochę tak. Zostałam hodowcą alpak i szczerze mówiąc sama sobie gratuluję pomysłu. Żałuję tylko, że tak późno na to wpadłam.

Jak to jest, w jednym momencie wziąć i zostawić wszystko?

Myślę, że trzeba mieć trochę szaleństwa w sobie. Prawdą jest, że zbierałam się do tej decyzji dość długo. Wiedziałam, że praca w telewizji, szczególnie w nowych czasach i z nową polityką, spodziewałam się, że będzie... no dziesiątki lat pracy dają możliwość przewidywania co się stanie. Przewidując to rok wcześniej, uznałam, że kończę karierę w telewizji i musiałam sobie znaleźć jakieś miejsce na ziemi.

Moim miejscem jest moje miejsce urodzenia, tam, skąd pochodzą moi rodzice, miejscowość Czchów koło Nowego Sącza. To jest na południu Polski. Uznałam, że najwyższa pora spakować manatki i zacząć żyć jak moi przodkowie.

Gdy widziałyśmy się w Czchowie, zapamiętałam jedno twoje zdanie - jak posprzątasz stajnię, to masz czysto, zaś przedtem się nie udawało.

No tak, jak człowiek miesza w tej polityce bez przerwy, to  smród pozostaje niezmiennie. Natomiast tutaj, jak się gówno zamiecie, przepraszam za wyrażenie, to tego nie ma. To ułatwia funkcjonowanie i życie.

Czy jest możliwym odłączyć życie dziennikarskie od życia politycznego?

Myślę, że tak. Jeżeli ktoś ma szczęście zostać dziennikarzem tzw. life-stylowym, czyli zajmuje się takimi rzeczami, jak życie gwiazd, życie najróżniejszych nobilitowanych postaci, pewnie może sobie powiedzieć, że ma się politykę gdzieś. Natomiast, jeśli się pracuje w newsach, to ta polityka człowieka przeżera do kości. Nie ma ucieczki. Chyba, że na wieś. Daleko od Warszawy.

Tak właśnie zrobiłaś i cieszysz się z tej decyzji...

To była najlepsza decyzja w moim życiu. Cieszę się, że moja rodzina poparła tą decyzję. Miałam sześcioletnią wtedy córkę, poszła do szkoły w Czchowie. Myślałam, że to nie Warszawa, ale nic z tych rzeczy, znakomita szkoła. Poza tym, że zostałam rolnikiem, ciągle jeszcze w tym zawodzie jestem o tyle, że zostałam nauczycielem dziennikarstwa.

Próbuję młodym ludziom wpajać te zasady dziennikarskie, jakich byłam uczona przez moich mistrzów - obiektywizmu - czyli, że dziennikarstwo to służba, nie politykom, a zwykłym ludziom. To w ich imieniu zadajemy politykom pytania, nie licząc się z konsekwencjami. Politycy zawsze chcieli mieszać w dziennikarstwie aby pokazać się lepszymi niż są. Próbuję młodym ludziom pokazać, jakie błędy w tej chwili są popełniane przez tzw. dziennikarzy mainstreamowych.

Czy twoim zdaniem, są dziennikarze niezależni?

Chyba nie ma. Chociaż, pewnie są. Nie chciałabym w tym momencie obrazić dziennikarzy, którzy ciężko pracują, wytykając potworne naruszenia wszystkiego. Dziś są takie czasy, że jesteśmy podzieleni na pół. Gdzieś trzeba się opowiedzieć, nie ma wyjścia. Trzeba zachować tą dziennikarską twarz i patrzeć władzy na ręce, a wtedy siłą rzeczy jest się po drugiej stronie.

Dokładnie, masz rację. Powiedz, czy po tylu latach oglądasz wiadomości?

Nie, wiadomości nie dam rady oglądać. Czasami włączam sobie, jak mam ochotę na trochę kabaretu, ale to nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. Czasami się śmieję, czasami się złoszczę, ale staram się nie wprowadzać tego medium do swojego domu. Natomiast, nieustannie mam włączony telewizor i zaglądam na różne stacje. Siłą rzeczy, jak się przestaje pracować w tym zawodzie, nie przestaje się być dziennikarzem. Wiedzieć co się dzieje, jest dla mnie jak kawa poranna, jak nie wypiję, to nie wiem jak chodzić.

Dziennikarz przede wszystkim, reprezentuje pewien poziom, którego zaniżać nie wolno. 

O poziomie czasem trudno mówić. Na szczęście, są w Polsce dziennikarze, którzy ten poziom utrzymują, którzy ujawniają afery, machloje, rzeczy które są wprost niewiarygodne. Tak trzeba, tak jak robili to kiedyś. To nie znaczy, że jedna władza była czysta, a druga nie. Jest takie powiedzenie byłego premiera, już świętej pamięci "władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie". Po to są dziennikarze aby pokazywali ludziom kto jest uczciwy aby sprawować władzę i pilnować naszych interesów, a kto nie. My jesteśmy polskimi dziennikarzami, którzy muszą być obiektywni.

Polakom poza krajem, zwłaszcza tym na Ukrainie, życzę pokoju, poczucia bezpieczeństwa i pewności, że jutro będzie też dobre.