Godna podziwu atmosfera w polskim towarzystwie. Gdzie? W Mościskach!

28-01-2019

Parę dni temu zamknięto okres spotkań opłatkowych w Lwowskim Okręgu Konsularnym. W rzeczywistości, ludzie często zapominają, że życzenia bożonarodzeniowe oraz noworoczne składamy sobie do 2. lutego. Dopiero wtedy w kościołach znikają choinki, ozdoby, światełka i szopki. Bowiem nadchodzi święto Matki Bożej Gromnicznej. 

W tym roku raczej się nie zanosi na odpust w zamkniętym kościele Matki Bożej Gromnicznej we Lwowie, ale wróćmy do tego bardziej przyjemnego, początkowego tematu, mianowicie - spotkań opłatkowych. 

W sobotę Lwów, Przemyśl, Żółkiew oraz przedstawiciele różnych polskich towarzystw z Lwowskiego Okręgu Konsularnego i spoza niego, bawili się w Mościskach. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Był opłatek - cienki i biały, tak jak powinien, była biesiada przy stole, jak na polską tradycję przystało i były tańce - nie tylko dla młodzieży, bo jak się mówi - "Mościska serce ściska". Tu i dobre rytmy muzyczne, kombatanci wychylający kielicha i wspominający dawniejsze czasy, tu ludzie mili i uśmiechnięci.

Co prawda, zabrakło w tym wszystkim obecności polskiego korpusu dyplomatycznego, ale to ich strata.

W tym samym dniu w Katedrze Lwowskiej, występował zespół Mazowsze, co częściowo tłumaczy nieobecność niektórych oficjeli. Tak, piękne śpiewy i aranżacje, ale katedralna służba porządkowa, szarpiąca za płaszcze i rękawy polskich dziennikarzy, przerosła oczekiwania innych służb. 

Zdziwienie malujące się na twarzach ludzi, próbujących dzięki dziennikarskiej służbie przybliżyć innym naprawdę piękne śpiewanie, w żaden sposób nie oddziałowywało na tych, co teoretycznie powinni pilnować porządku w kościele. Chyba, że ten kościół stał się obiektem dla wybranych, dla innych - zamkniętym. W każdym razie, niesmak pozostał.

Ci, którzy w tym czasie byli w Mościskach, mają naprawdę dobre, porządne i serdeczne wspomnienia. Dzięki prezesowi Mościskiego Towarzystwa Kultury Polskiej, Henrykowi Ilczyszynowi, goście byli radośni oraz uszczęśliwieni. 

Co prawda, Pan Henryk nie lubi udzielać wywiadów, lecz z gośćmi chętnie kielicha strzeli, zapyta co słychać, jak leci, jak życie i t.d. Zresztą, widać to po twarzach gości na załączonych zdjęciach. 

Fenomenalne towarzystwo i koloryt jak z obrazka - oto Mościska, reprezentowane przez Towarzystwo Kultury Polskiej z Panem Prezesem Ilczyszynem na czele. W tym momencie, człowiek myśli, a gdzież we Lwowie znajdziesz taką atmosferę?