ODPUST Z ZAPACHEM LILII W KOŚCIELE ŚW. ANTONIEGO PRZY UL. ŁYCZAKOWSKIEJ

Dom świętego Antoniego,

Co się parafialnym zowie,

Stoi w stanie nieruszonym –

Ani sobie, ani tobie.

     Na procesję ksiądz zawija,

Za nim proboszcz, świta cała

I na odpust przyjechali

Zacni goście aż z Wrocławia.

      Cały Lwów i okolice

Przez koleje autobusy.

Ludzie lgną do Antoniego

I się pchają na odpusty.

      Tu we Lwowie miejsce znane.

Kościół jest na Łyczakowie,

Co cudami wszakże słynie

Wszędzie na tym ziemskim globie.

       Lilię każdy z sobą niesie

By poświęcić symbol ważny

I wziąć udział w dniu trzynastym

Spłacić dług w tym sanktuarium.

      Na spotkanie po procesji

Miejsca brakło jak ostatnio,

To w garażu zwykłym małym

Siedli księża z prowincjałem.

     Ciasno, gęsto, ale miło –

Jak u Antoniego zawsze.

Co tu począć? – myślą sobie,

W prasie rzekli, że niełatwo.

       Nowy biskup mianowany

Wierzy w zwrot i chęci ludzkie,

Ale z chęcią jak i z wolą

Ma problemy urząd lwowski.

     Żona mera na procesji,

Głowa rady łyczakowskiej,

Korpus dyplomacji różnej,

Ale domu brak – wyraźnie!

        Nikt tu nie chce palce maczać,

Własność oddać się nie spieszy.

Dokumenty, sądy, żale

Nie wpływają na nic w świecie.

     Domu tego wiernym trzeba!

Wszak nie mieszczą się w kościele.

O, Antoni! Daj rozumu

Tym, co może w Cię uwierzą.