MIESIĄCAMI NIEWYWOŻONE ŚMIECI. CZY STOIMY W OBLICZU KATASTROFY EKOLOGICZNEJ?

Dzisiaj w nocy we Lwowie zakończyły się ulewy i naprawdę mocne deszcze. Niby nic dziwnego, pogoda jak pogoda, bywa zmienną. Ale! Po całym mieście pływały śmeci, jak i samochody, gdyż kanalizacje nie dają rady przyjmować takiej ilości wody. Plastikowe butelki, woreczki i in. tego typu rzeczy rozpłynęły się po mieście.

Dosłownie tydzień temu prezydent miasta Andrij Sadowy mówił, że sytuacja z wywózką śmieci pogorszyła się niby przez to, że miasta które podpisały memorandum dotyczące śmieci, nie wykonują swoich zobowiązań. Lecz ani jedno miasto w tym państwie nie chce przyjąć śmieci ze Lwowa. Mają swoje. Poza tym, co rusz idzie w wiadomościach informacja, że lwowskie śmieci znajdują to pod Kijowem, to aż w Dnieprze czy wysoko w Karpatach w Kołomyi. I to daleko nie cały spis.

Stanem na dzisiejszy dzień w mieście Lwowie 35% miejsc, gdzie ludzie wyrzucają śmieci, jest przepełnionych. Nie wywieziono 7580 ton. Oprócz tego 5440 ton leży po prostu na ulicy. Czy też leżało, gdyż poszło z deszczem. Wg słów Pana Sadowego – „Trzeba działać aby nie dopuścić do wprowadzenia w mieście nadzwyczajnego ekologicznego stanu”. Ciekawe, co robił poprzednie 12 lat? 

Przedwczoraj ludzie nie dopuścili do wywalenia śmieci w Podhorcach, a na Lipnikach protestują już od dawna, gdyż regularnie jest zaśmiecane terytorium prowadzące do wioski. A jest to ok. 20 km od granicy z Polską. Śmieci w nocy są rozjeżdżane traktorem, a w liniii prostej – jest to jest jeszcze mniej kilometrów do Rzeczypospolitej. We Lwowie nadal nie ma tego, kto będzie budował zakład recyklingowy. Tony lwowskiego śmiecia znajdują się tuż pod polską granicą, a podobne myślenie i sytuacja ze śmieciami parę wieków wstecz, spowodowała ogólnoeuropejską epidemię dżumy.