"Język państwowy jest tylko językiem wyuczonym" - W. Tomaszewski

18-03-2019

O Polakach na Litwie, ich działaniach i  najpoważniejszych problemach, wsparciu z Polski oraz zapleczu funkcjonowania z Waldemarem  Tomaszewskim w części 1. rozmowy.

Panie Waldemarze,

Na wstępie redakcja radiowa ze Lwowa pragnie Panu podziękować za pomoc, okazaną dla Radia Lwów w bardzo ciężkiej sytuacji. Dziękujemy również w imieniu każdego słuchacza ze Lwowa, okolic oraz wszystkich ludzi z całego świata, którzy słuchają Polskiego Radia ze Lwowa.

Cieszę się, że miałem możliwość przynajmniej symbolicznie Was wesprzeć i czułem obowiązek wsparcia Kresowiaków. Sam jestem Kresowiakiem. Rozumiem bardzo dobrze, że nie jest Wam łatwo, szczególnie we Lwowie i jego okolicach, gdzie już nie jest taki wielki procent naszych rodaków, jaki był przez 700 lat.

Ile procentowo jest Polaków na Litwie bądź w Wilnie, jako stolicy?

Na Litwie jest ok. 7% Polaków, ale Polacy zamieszkują zwarcie region Wileńszczyzny. W samym Wilnie stanowią ok. 20% mieszkańców, natomiast w powiecie Wileńskim - wokół Wilna, stanowią absolutną większość. W powiecie Soleczniki - 80%, w powiecie Wileńskim otaczającym Wilno - 60%, w ok. 40 gminach Polacy stanowią większość mieszkańców, a w kilkunastu nawet 80-90%. 

Jakie są najpoważniejsze problemy Polaków na Litwie?

Problemy oczywiście istnieją, najpoważniejszy jest z używaniem swego języka ojczystego w życiu publicznym. Chociaż stanowimy zwarte skupisko i wg prawa międzynarodowego nam przysługują określone prawa, ale mamy trudności z takim nieskrępowanym używaniem języka ojczystego w urzędach czy instytucjach, również tam, gdzie Polacy stanowią absolutną większość. 

Też mamy problemy w oświacie, choć jest szeroko rozwinięta. Problemem jest matura z języka państwowego jako ojczystego, jest ona ujednolicona. Programy nauczania są inne, ilość godzin też. Naturalnie rzecz biorąc, język wyuczony, nawet tak ważny jak państwowy, zostanie tylko językiem wyuczonym. W wielkim stopniu obcym, a nie ojczystym. To dyskryminuje naszą młodzież.

Są inne problemy, ale też mamy nie mało osiągnięć. Jesteśmy dobrze zorganizowani, mamy własną partię, aktywnie działamy w życiu nie tylko społecznym, ale też politycznym. Mamy swoich przedstawicieli na wielu szczeblach - w parlamencie, urzędach, nawet w Europarlamencie, zgromadzeniu parlamentarnym Rady Europy czy Komitecie Regionów. 

To jest ta różnica między Polakami na Ukrainie i Polakami na Litwie - Polacy na Ukrainie są bardziej rozproszeni, natomiast na Litwie są bardziej zwarte grupy. Jak do nas do Lwowa przyjeżdżają urzędnicy z Polski, słyszymy o największym waszym problemie, jakim jest zapis nazwisk.

To jest jednym z problemów, oczywiście, ale to nie problem nr 1, ani nawet nr 2 czy nr 5. To istnieje, ale w hierarchii problemów on nie stoi wysoko, bo są problemy o których wspomniałem - używanie języka ojczystego czy problemy szkolnictwa polskiego, czy np. problemy ze zwrotem ziemi w ramach reprywatyzacji. Na Litwie ten problem został rozwiązany wszędzie oprócz Wileńszczyzny, gdzie połowa ludności jeszcze swej ziemi nie odzyskała. Mówimy o ziemi, gdzie właścicielami byli Polacy.

Problem z nazwiskami jest problemem bardziej ogólnym dla naszego kraju, bo ten sam problem mają Litwini, którzy zawierają związki małżeńskie z obcokrajowcami i tu też są problemy, bo żona może mieć inne nazwisko, a dzieci jeszcze inne. Więc to nie jest problem tylko polskiej społeczności, a to jest problem, który już w zasadzie rozstrzyga się. Urzędowo jego nie daje się rozstrzygnąć, ale jest rozstrzygany drogą sądową. Ci, którzy zwracają się do sądu, w większości wygrywają sprawę. 

Wiem na swoim przykładzie, że przy wielkiej determinacji można te problemy rozstrzygać. Jeszcze w czasach sowieckich w ciągu roku nie brałem paszportu, bo chcieli mi wpisać "Tomaszewskij", ale dopiąłem swego i niepotrzebną literkę mi skreślono. To były inne czasy, ale też można było zadbać o prawidłowy zapis nazwiska. Dzisiaj, mówienie o tym, że to jest najważniejszy problem, to jest wyraźne uproszczenie sprawy, bo tak nie jest. 

Jak wygląda pomoc z Polski? W jaki sposób rząd polski wpiera Polaków na Litwie?

Pomoc zawsze istniała i jesteśmy za nią wdzięczni. Szczególnie dobre relacje były z ludźmi odpowiedzialnymi za niesienie pomocy rodakom rozsianym po świecie - ze Wspólnotą Polską, ze śp. Andrzejem Stelmachowskim, który był prawdziwym  mężem stanu czy śp. Longinem Komołowskim, którzy bardzo dobrze rozumieli nasze problemy i ta pomoc była kierowana tam, gdzie najbardziej była potrzebna. Był prowadzony monitoring i wszyscy byli zadowoleni. 

Dzisiaj pomoc z Polski również dociera, ale nie zawsze jest racjonalnie rozdzielana i racjonalnie wykorzystywana. Powiedzmy - jest jak jest, ale my, Polacy na Wileńszczyźnie zdajemy się również na swoje siły i rozumiemy, że musimy mieć dobrą samoorganizację i finansowe zabezpieczenie. Aktywnie działamy, jesteśmy liderami na Litwie w akcji odpisu od podatku 2% dla organizacji społecznych. Związek Polaków jest zawsze w pierwszej dziesiątce spośród wielu tysięcy organizacji pozarządowych, jak również 1% odpisu od podatku na partie polityczne, AWPL-Związek Chrześcijańskich Rodzin zajmuje 1. miejsce wg ilości osób odpisujących. W ten sposób staramy się generować również finansowe zaplecze własnymi siłami i to nas wzmacnia.

Oczywiście, jesteśmy wdzięczni za pomoc z naszego kraju macierzystego, aczkolwiek też nie da się ukryć, że niektórzy urzędnicy i trzeba podkreślić - urzędnicy, bo z Macierzy czyli z Polski otrzymujemy wiele pomocy, ale niektórzy urzędnicy nadużywają swych funkcji i nie rozumieją dla jakich celów zostali powołani. Myślę, że o tym też musimy mówić. Jest taka nadzieją, że z czasem będzie inaczej. I również wy otrzymacie tą pomoc na którą zasłużyliście i której potrzebujecie, a nie tylko polskie pieniądze pójdą na jakieś niejasne projekty jak np. telewizja Biełsat Agnieszki Romaszewskiej, która rusyfikuje tamtejszych Polaków na Białorusi. To jest jakieś nieporozumienie.

W kolejnym odcinku - o sytuacji polskich mediów na Litwie, wyborach prezydenckich, najuczciwszej partii w rankingach litewskich, różnicy oczekiwań Polaków i Litwinów.