Zniszczony i zakopany w ziemi grobowiec rodziny Misiągiewiczów

05-10-2018

"Ojczyzna to ziemia i groby". We Lwowie, jak również jego okolicach tego hasła cały czas się trzymamy, przez wszystkie pokolenia. 

Nie tak dawno został odnowiony grobowiec Powstańca Styczniowego w miejscowości Lipniki, tuż obok Mościsk.

Po wielu miesiącach, bo tak naprawdę cały proces odnowienia trwał prawie rok, prace przyniosły oczekiwany efekt. Ten grobowiec, to nie jest jeden mały grób, tylko tak naprawdę bardzo potężny obiekt, ok. 4 m na 5 m szerokości i wysoki na ok. 1,5 m. Do tego granitowy krzyż u góry, więc to jest naprawdę ogromny obiekt.

Grób był w zaniedbanym stanie, a granitowy krzyż leżał złamany w krzakach. Sam grobowiec był prawie pod samą tzw. czapkę, czyli wierzchołek, zakopany w ziemi. Oprócz tego, pełnił rolę cmentarnego śmietnika.

Grobowiec rodziny Misiągiewiczów znajduje się na polskim cmentarzu, tak ten cmentarz jest określany przez miejscowych mieszkańców. Jest tam wiele polskich nagrobków, zarówno przedwojennych, jak i powojennych. Są też współczesne z polskimi inskrypcjami. Jest dość rozległy, a Lipniki są jednak maleńką miejscowością. 

Polacy z Lipnik nie byli stanie podołać finansowo tak potężnej inwestycji, jak na warunki lokalne, było to dosyć kosztowne.

Mówiąc o grobowcu Misiągiewiczów, warto zaznaczyć, że przede wszystkim chodziło o Aleksandra Misiągiewicza, który był Powstańcem Styczniowym. Z materiałów do których udało nam się dotrzeć, był bogatym ziemiaminem i w 1963 roku, pomimo dość młodego wieku, w porywie patriotyzmu, udał się na powstanie, z którego udało mu się powrócić do rodzinnej miejscowości. Został pochowany w grobowcu rodzinnym.

"Remont grobowca Misiągiewiczów sfinansowało Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo - Wschodnich oddział Stołeczny Warszawa. Robota była bardzo duża, cieszymy się z niej i z faktu, że udało się to zrobić. Przedsięwzięcie udało się dzięki naszym darczyńcom i ofiarodawcom, z tych pieniędzy, które zbieramy podczas kwesty 1. i 2. listopada na warszawskich cmentarzach. Dzięki hojności i ofiarności ludzi dobrej woli udało nam się wykonać kawał roboty. 

Robota była bardzo duża, stawialiśmy na to, żeby nie robić we Lwowie, bo wiemy - we Lwowie dużo się robi i potrzeba dużo robić, ale także są małe cmentarze w okolicach Lwowa, tym bardziej w miejscowościach zamieszkałych przez Polaków. 

Wybraliśmy grobowiec, który potrzebował dużo roboty i dużo zapału. Praca była długa, bo zaczęliśmy w ubiegłym roku i na szczęście udało nam się skończyć w tym roku. Uważamy, że to jest wielki sukces. Jest tam tabliczka, wszyscy będą wiedzieć, że zrobiło to nasze towarzystwo." - powiedziała Stanisława Stańczyk - Wojciechowicz członek TMLi KPW z Warszawy.

W imieniu społeczności polskiej serdecznie dziękujemy! 

Mamy nadzieję, że to nie ostatni odnowiony polski nagrobek na różnych cmentarzach i warto pamiętać o tym że, też trzeba coś robić na cmentarzach podmiejskich. 

O cmentarzu Łyczakowskim wszyscy wiedzą, wszyscy dbają i wszyscy pamiętają. Tak, wymaga wiele pracy i nakładów, ale są też inne cmentarze.

Nie tak dawno do ogólnej świadomości społeczeństwa powrócił cmentarz Janowski. Warto pamiętać o ludziach tam pochowanych aby ta pamięć po prostu istniała i przekazaliśmy ją przyszłym pokoleniom, dlatego, że to jest naszym obowiązkiem.

To wszystko, to są części składowe działania. Na początek zaczyna się od informacji, a jak mamy informację, jesteśmy w stanie zbierać kolejne aby coś zrobić. Jak wiemy co należy zrobić, wtedy możemy szukać szukać sposobu czy finansowania. To wszystko, to są części składowe do osiągnięcia sukcesu. 

Mamy jeszcze mega kawał pracy do wykonania, kawał ogromnej roboty i miejmy nadzieję, że wspólnie uda się nam tego dokonać.

Maria Pyż przy współpracy Artur Żak i Antoni Pakosz