Kilka akcentów ze Światowego Kongresu Kresowian

10-07-2019

7. lipca na Jasnej Górze zakończył się 25. jubileuszowy Światowy Zjazd Kresowian.  Poruszono wiele ważnych tematów, omówiono wiele zasadniczych kwestii, odbyło się kilka koncertów, a jeden był szczególnie pamiętny. Tego wyrazistego wydarzenia nie da się zapomnieć. Miało to miejsce w sobotę wieczorem 6. lipca w auli św. Jana Pawła II na Jasnej Górze.

Grzegorz Podwójny, śpiewając o Mszach Niedokończonych (i nie tylko), wstrząsnął publicznością. Jego piosenka wzruszyła wszystkich, dotknęła serc obecnych na sali, jak i samego śpiewaka oraz kompozytora. To było niezapomniane wydarzenie, w trakcie którego niesamowity głos dotarł do ludzkich dusz i tajemnicza magia osadziła myśl przewodnią spotkania w obliczach wdzięcznych odbiorców.

Ten ponadczasowy moment będzie nam towarzyszył do kolejnego zjazdu, a daj Boże i dłużej. Będzie nam wszystkim przypominać o tym, gdzie powinniśmy się znaleźć w lipcu, kogo mamy obowiązek wspominać i komu składać hołd. W tym miejscu składam olbrzymie podziękowanie dla twórcy niezapomnianej muzyki o odtrąconej przez większość historii.

Zjazd Kresowian to nie tylko wspomnienia. Nie spotykamy się w celu pamięci, tak jak to zostało odczytane w liście od Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudy przez jednego z ministrów, który uciekł tuż po jego odczytaniu. Tak to już się dzieje - gdy człowiek chce zadać poważne pytania, to rządzący uciekają.

Niestety albo stety, Kresowianie nie są już nawet wymienną monetą, którą stawali się co raz przed wyborami. Z całym szacunkiem, Panie Prezydencie, nie jesteśmy pamięcią. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości, którzy mieszkają na swojej ziemi, a za których - przejechała granica. Jesteśmy tymi, którzy dbają o polskie dziedzictwo narodowe pozostawione poza granicami Rzeczypospolitej, a tego jest naprawdę wiele.

Nie mówimy tylko o rzeczach materialnych, ale także o rzeczach duchowych, bo to wszystko idzie w parze. Tego nie da się wymazać z pamięci i ze świadomości Polaków, a my, jeszcze raz powtarzam z całym szacunkiem, nie jesteśmy pamięcią!

Jesteśmy żywi, dbamy o to, co nasze bez wsparcia, nie potrzebujemy za to słowa "dziękuję", a robimy to z powołania. Po to tu pozostaliśmy, aby kształtować proces całej tej ciężkiej roboty, do której dokładamy wszelkie swoje możliwości.

Dlaczego zastawiając się budową Domu Polskiego we Lwowie, w którą już władowano miliony, rząd nie ma kilkuset tysięcy na budowę Domu Polskiego w Mościskach, gdzie procentowo mieszka o wiele więcej Polaków?

Dlaczego Polacy w mniejszych miejscowościach nie zasługują na domy polskie, bo miliony są ładowane w "...centrum pojednania we Lwowie"? Jak mówił ś. p. prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska, które bezpośrednio opiekuje się budową Domu Polskiego we Lwowie, "do nowego domu zostaną przyjęte dwie - trzy największe organizacje".

Te słowa pozostały w zapisach, mam to na dyktafonie, to zostało wypowiedziane przez człowieka który dalej przekazał pałeczkę budowy tego obiektu i nie łudźmy się nadzieją, że będzie inaczej.

Dlaczego oświata polska na Ukrainie nie ciekawi nikogo z rządzących? Dlaczego polska edukacja ma nagle stać się ukraińską w mieście Semper Fidelis? Dlaczego już była minister Zalewska nie starała się o wprowadzenie aneksu do umowy międzypaństwowej, nie wytypowała żadnych punktów, najważniejszych dla polskiej oświaty?

Właściwie oświata to zbyt ogólne słowo. Tu chodzi o nasze dzieci, które mieszkając tutaj (za wschodnią granicą RP) zasłużyły na to, aby móc uczyć się w języku ojczystym. Nasi przodkowie to wywalczyli. My po to tu jesteśmy i chcemy mieć możliwość wychować przyszłe pokolenia, które zadbają o to miejsce, w duchu patriotyzmu.

Dlaczego mówiąc o funkcjonowaniu polskich mediów poza granicami kraju, porównuje się funkcjonowanie w Unii Europejskiej jak i poza jej granicami? To są dwa różne światy. Tego nie da się porównać.

1. Polskie Radio Lwów nie może nadawać całodobowo. Przyczyna:

2. Lwów leży obecnie na Ukrainie, poza UE i tu zobowiązuje prawo obcego państwa.

pomiędzy godzinami 7.00 i 14.00 oraz 15.00 i 22.00 muszą być zachowane wpisane w prawo proporcje.

3. Polskie Radio Lwów, wspólnie z rozgłośnią ukraińską, gdzie kupuje czas antenowy, wypracowało strategię trzech godzin prowadzonych raz w tygodniu oraz 1 h codziennie w eterze, lecz ów  projekt został odrzucony.

Dlaczego wszystkie polskie organizacje działają non profit? Znów się powtórzę - nie łudźmy się, ludzie nie są wieczni. Popatrzmy na wiek działaczy i na naszą procentową ilość w skali ludności miasta Lwowa.

W tym przypadku można brać przykład wyłącznie z jednego posła, którym jest Sylwester Chruszcz. Kto jeszcze z rządzących, wykorzystując kilka dni wolnych, jedzie odnawiać nagrobki na cmentarzu Janowskim, na które niestety w ministerialnych gabinetach nie znajduje się ani złotówki?

Kto jeszcze, zakładając zwykłe ciuchy, wożąc potrzebne farby z kraju oraz inne niezbędne rzeczy, chce przyłączyć się do miejscowych w celu uratowania polskiego dziedzictwa? Tu mogą brać przykład obecni posłowie i senatorowie, byli jak i przyszli, chociaż byłych rządzących nie ma. Więc nie pozostaje nic innego, jak tylko zachęcić, bo  wystarczy brać dobry przykład!

Tak na marginesie mówiąc, możemy uczyć się upartości w dążeniu do celu, jeżeli chodzi o nauczanie historii od Ukraińców. Są naprawdę dobrym przykładem. Gdyby Polska z takim żywiołem dążyła do wychowania Polaków poza jej granicami, a nawet w tych samych obecnych granicach, przede wszystkim starała się wychować młode pokolenia, to byśmy na dzień dzisiejszy mieli armię patriotów i jeszcze więcej ludzi gotowych do działania. Czego sobie i wszystkim Państwu życzę.

Rzecz nie polega na tym aby odczytać ładny list i uciec ze spotkania, gdzie potrzebna jest rozmowa, gdzie ludzie potrzebują dyskusji i chcą przedstawić swoje argumenty oraz fakty, działania poza granicami kraju. Mamy zbyt wiele ekspertów, którzy tak na dobrą sprawę nigdy nie odwiedzali terenów od których są ekspertami. Tego trzeba się wystrzegać. To jest ten główny czynnik, przez który o wielu sprawach Polaków, a właściwie o większości spraw poza granicami kraju, się nie mówi.

Nie mówi się w Polsce o życiu Polaków poza krajem. Nikogo to nieciekawi, a takie sytuacje nie są na topie. A gdybym miała możliwośćб to bym zadała przynajmniej jedno pytanie przedstawicielowi Pana Prezydenta RP, a mianowicie - dlaczego Polacy mieszkający we Lwowie są lekceważeni?

Dowód? Brak odpowiedzi na jakiekolwiek z pism rejestrowanych w kancelariach Senatu, Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz w gabinecie Prezydenta RP. Ostatni list datowany jest 28. czerwca 2016 roku. Była to petycja dotycząca sanktuarium św. Antoniego przy ul. Łyczakowskiej.

Były to prośby i zawiadomienia Polaków i obywateli polskich, zamieszkujących obecne tereny Ukrainy. Co najmniej 2 w wyżej wymienionej sprawie zostały przekazane osobiście przeze mnie i złożone na ręce Pana Ministra Adama Kwiatkowskiego w różnych latach.

Panie Prezydencie, Panowie Posłowie, Ministrowie oraz Senatorowie, gdzie jest chociaż jakakolwiek odpowiedź? Odpowiedź na to, oraz inne postawione przez Polaków pytania? Naszą misją nie jest pamięć, lecz działanie. Działania na rzecz ukochanej przez nas Ojczyzny, która mam nadzieję, że tylko na razie, o nas zapomniała.